Lingua   

Nasza klasa

Jacek Kaczmarski
Pagina della canzone con tutte le versioni


OriginaleVersione italiana di Riccardo Venturi
NASZA KLASALA NOSTRA CLASSE
Co się stało z naszą klasą? Pyta Adam w Tel-Avivie
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie
Co się stało z naszą klasą? Wojtek w Szwecji w porno-klubie
Pisze: dobrze mi tu płacą za to, co i tak wszak lubię
co i tak wszak lubię
Che ne è stato della nostra classe?
Chiede Adam a Tel Aviv,
Duro affrontare il tempo oggi,
Duro integrarsi nella vita.
Che ne è stato della nostra classe?
Wojtek, in un porno show in Svezia
Ci scrive: Mi pagano benissimo
Per quel che mi piace fare anche gratis.
Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perspektywy
Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł
Gośka z Przemkiem ledwie przędą - w maju będzie trzeci bachor
Próżno skarżą się urzędom, że też chcieliby na zachód
że też chcieliby na zachód.
Kaśka e Piotrek stanno in Canada,
Laggiù hanno prospettive,
Staszek se la cava negli States,
Paweŀ si è sistemato a Parigi
Gośka e Przemek se la cavano a malapena,
Per maggio aspettano il terzo bambino
Reclamano invano in tutti gli uffici,
Anche loro vogliono emigrare in occidente
Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana
Maciek w grudniu stracił życie, gdy chodzili po mieszkaniach
Janusz, ten co zawiść budził, że go każda fala niesie
Jest chirurgiem - leczy ludzi, ale brat mu się powiesił
ale brat mu się powiesił.
Invece Magda è a Madrid,
Sta per sposare un bello spagnolo,
Maciek è morto in dicembre
Quando hanno perquisito gli appartamenti
Maciek, quello che non lo reggeva nessuno
Ché si allontanava a ogni pie' sospinto
È diventato un chirurgo, salva le vite
Ma suo fratello si è impiccato.
Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała
A ja piszę ich historię - i to już jest klasa cała
Jeszcze Filip - fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera
Jeździ kiedy chce do Polski, był przyjęty przez premiera
był przyjęty przez premiera.
Marek è in galera perché non ha voluto
Sparare addosso a Michał,
E io, io scrivo la loro storia
E è tutta la nostra banda al completo.
No, c'è ancora Filip, fa il fisico a Mosca
E raccatta premi a palate
Quando vuole, torna in Polonia
Ricevuto persino dal Primo Ministro
Odnalazłem klasę całą na wygnaniu, w kraju, w grobie
Ale coś się pozmieniało: każdy sobie żywot skrobie
Odnalazłem całę klasę wyrośniętą i dojrzałą
Rozdrapałem młodość naszą, lecz za bardzo nie bolało
lecz za bardzo nie bolało.
Ho trovato tutta quanta la classe,
In esilio, in patria, al cimitero
Ma qualcosa è cambiato,
Ognuno insegue la sua miseria.
Ho trovato tutta quanta la classe
Cresciuta e diventata più saggia,
Ho lacerato la nostra giovinezza
E non ha fatto nemmeno male...
Już nie chłopcy, lecz mężczyźni. Już kobiety, nie dziewczyny
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele
Wszyscy w miarę są normalni, ale przecież to niewiele
ale przecież to niewiele.
Non sono più ragazzi, sono uomini,
E sono già donne, non più ragazze.
La giovinezza si cicatrizza alla scelta
E non è colpa di nessuno:
Sono tutti molto responsabili,
Tutti hanno grandi progetti;
Sono tutti, direi, normali,
Ma non vuol dire granché.
Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci
Gdy wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt: Kolego!
Że ktoś ze mną zagra w berka, lub przynajmniej w chowanego
lub przynajmniej w chowanego.
Io non so manco cosa sogno
E quale sia la mia stella
Quando tra facce tanto familiari
Cerco sempre facce di bimbi.
E allora perché mi volto sempre
Anche se nessuno mi urla: Amico mio!
Nessuno vuole giocare al rialzo
E nemmeno a nascondino...
Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...
Jedno i to samo drzewo.
I nostri gambi, le noste foglie
Ce le facciamo crescere ognun per sé
E anche le radici, va da sé
In esilio, in patria, al cimitero
E laggiù, sui lati, in su verso il sole
Fino a perderci a destra, a sinistra...
E chi si ricorda che alla fine
È uno solo e lo stesso albero...


Pagina della canzone con tutte le versioni

Pagina principale CCG


hosted by inventati.org